se piszę:
"Gazeta w teczce"
"Jedna strona"
"Naprawdę chcesz wiedzieć czy dobrze wyglądasz nago?"
"Pieczywo"
"Opowieść wigilijna ...i?"
"O rodzicielstwie polemicznie"
"Ośrodek"
moje oczko w głowie
www.pelikan.pl
koleżanke czyta(ła)m:
atam.broszka.pl
Wizytówka: ta
Czym się zajmuję:
zmywam statki, rozrzucam nawóz, czyszczę brylanty,
jem ptyśka elegancko,
a po tym wszystkim opindalam się, też elegancko.
Czytam pokątnie:
Metkę od życiowych mądrości :D
Maurę od przyszłej synowej :D
Tulkę od przyszłego zięcia ;D
Axię od odroczonych upadłości :D
Jerrego od białych tenisówek ;D
Olencję od konserwacji powierzchni płaskich ;D
Martolinę bo normalna, choć szalona ;D
Goyę od studentów z liczbami ;D
Yamotkę od tego i owego z impetem wgłąb ;D
Plażmę od samej głębi ;D
Divi od Szkotów ;D
Mniej więcej...
Człowiek choćby nie wiem
[02.09.10/21:28]Zatrzymałam się i Kłębuszek jeszcze raz mnie omiótł, a jak zdjęłam te okulary niczem maska spawacza – Kłębuszek rzekł ‘ja pierdolę’ z resztą jak i ja elegącko. I tak to spotkałam na swej drodze Yamotkę. Ma się dobrze, ciężko pracuje i w ogóle.
A ja pomyślałam - matko, jak musiałam się zmienić, skoro Yamka mnie nie poznała, ale cóż, trudno. Bywa i tak.
Dostałam dzisiaj kolejne zlecenie pracowe, ale odmówiłam, bo trza jakiś przyzwoity czas dzieciom poświęcać. Chyba żebym nocami harowała, a na to chęci nie miałam.
I wiem, że nigdy nie należy martwić się na zapas, bo i tak życie nas zaskoczy. Odezwała się kobitka, co chciała jeden obraz jeszcze w lipcu, ale był wtedy niezabezpieczony.
Cieszę, się, że to się kręci – tak jak chcę. A raczej – jak potrzebuję.
Popijam melisę,
[27.08.10/10:08]Remanent letni
[26.08.10/10:06]Kot penisem pod.
Poszukiwanie
Koncentracja
...ojmamoooo...
woźniczka
topienie słońca
słońce zaklęte w klapki
No i tyle. Mam jeszcze te gradowe, ale mi się nie chce :]
Zauważyłam,
[23.08.10/17:21]I se myślę, że gdyby koło mnie stał wtedy facet - nic takiego nie miało by miejsca, bo żadna ciotka by sie nie przychrzaniła. Proste.
Dało mi do myślenia, serio.
Kobieta kobiecie wredną małpą - zakończę se nieśmiesznie.
Myślę sobie, i
[22.08.10/22:56]Czyli jak koło listopada napomknę o jeszcze jednej torbie do rozpakowania, to się nie zdziwta.
Dzieci mi zmądrzały, opaliły się, wymoczyły codziennie w szesnastostopniowym Bałtyku. A niech mają. Co im będę żałować, nonie. Chadzalim 4 razy w tygodniu na konczerty. A to na Support, a to do Bazylandu, a to gdzie tam grali. Support był rewelacyjnie rockowy i nic nie szkodzi, że byłam na ich koncercie 21 razy. Takie oczko mi wyszło. No cóż. Ale znam dzięki temu prawie wszystkie rockowe polskie piosęki na pamięć.
Jelonkowi żadna perkusja nie przerywała snu, a córcia zapoznawała nowe kuleżanki na wieczornym placu zabaw.
No i mam wytatuowane dzieci – dzieci motyle mam.
I spieprzaliśmy ze stadniny przed burzą. Taka była przygoda ;P
Za to dzisiaj nas dopadła. Ale też tak niezupełnie, bo dopadła nas w drodze powrotnej, ale nic nam się nie stało. Siedzieliśmy w skmce, aż zaczął padać deszczyk, taki smakowity kapuśniaczek, a potem zaczął padać gradzik zakończony nawałniczką. Napadało 5 cm gradu wielkości orzechów laskowych i włoskich. Przecierałam oczy ze zdumienia. Wysiedliśmy w słońcu u nas i jeden gostek w japonkach cykał fotki. Po co to piszę – bo mu zazdrościłam ;] Ale nic straconego, bo obok nas też był ten grad i był do wieczora. Stłukł szyby w 3 autach.
Jelonek szczęśliwy, że na sankach pojeździ. ;]
I namalowałam 3 fajne obrazy, ale takich małych tu nie wstawię, bo źle wyglądają. Ale cuś zadowolona jestem. A rzadko bywam. Hm.